Jak rodzina może wspierać dziecko z zaburzeniami odżywiania?
Czy nadopiekuńczość pomaga?
Czy ciągła kontrola może zwiększać opór?
A może najlepszym rozwiązaniem jest dawanie dziecku przestrzeni przy jednoczesnym pozostawaniu blisko?
Rozpoznanie zaburzeń odżywiania to poważny kryzys nie tylko dla osoby chorej, ale często dla całej rodziny.
Choroba może zakłócić codzienne funkcjonowanie rodziny, zmienić relacje między jej członkami i wpłynąć na emocje oraz potrzeby każdego z nich.
Rodzice często zaczynają wtedy szukać odpowiedzi na bardzo trudne pytania:
Co mam robić?
Jak pomagać, żeby nie zaszkodzić?
Kiedy kontrolować, a kiedy odpuścić?
Jak rozmawiać z dzieckiem, które nie chce pomocy?
Czy jestem za bardzo opiekuńczy, czy może za mało zaangażowany?
Okazuje się, że istnieje model, który może pomóc rodzinom przyjrzeć się własnym sposobom reagowania na chorobę.
Model Maudsley i zwierzęce metafory rodzicielstwa
Profesor Janet Treasure opracowała model tzw. zwierzęcych metafor, wykorzystywany w psychoedukacji rodzin osób z zaburzeniami odżywiania.
Metafory te są związane z podejściem Maudsley, rozwijanym m.in. w kontekście rodzinnego leczenia zaburzeń odżywiania.
Model wykorzystuje sześć zwierząt:
- meduzę
- bernardyna
- strusia
- kangura
- delfina
- nosorożca
Każda z tych metafor pomaga opisać określony sposób reagowania rodziny na chorobę.
Nie jest to diagnoza rodziny ani ocena tego, czy ktoś jest „dobrym” lub „złym” rodzicem.
To raczej sposób na zatrzymanie się i zadanie sobie pytania:
„Jak ja reaguję na chorobę mojego dziecka i czy mój sposób reagowania rzeczywiście mu pomaga?”
W modelu można przyjrzeć się przede wszystkim dwóm obszarom:
- jak rodzina sprawuje opiekę nad osobą chorą,
- jak rodzina radzi sobie z własnymi emocjami.
O poszczególnych metaforach piszę również w innych artykułach dotyczących modelu Maudsley i zaburzeń odżywiania.
Dzisiaj przyjrzyjmy się jednak bliżej tym sześciu sposobom reagowania.
Jak rodzina radzi sobie z opieką nad dzieckiem z zaburzeniami odżywiania?
W tym obszarze pojawiają się trzy metafory:
kangur – nosorożec – delfin.
Można je potraktować jako trzy różne sposoby bycia przy dziecku

Postawa kangura – kiedy troska staje się nadopiekuńczością
Kangur symbolizuje postawę rodzicielską, w której jest bardzo dużo opieki, kontroli i ochrony.
Rodzic chce za wszelką cenę zabezpieczyć swoje dziecko.
Chce zabrać mu cierpienie.
Chce kontrolować sytuację.
Chce wiedzieć, co dziecko robi, gdzie jest, co czuje i jak sobie radzi.
W metaforze kangura dziecko może wręcz „schować się do torby”, ponieważ rodzic próbuje stworzyć mu bezpieczne miejsce, w którym nic złego nie może się wydarzyć.
Problem polega na tym, że nadmierna ochrona może nieświadomie przekazywać dziecku komunikat: „świat jest niebezpieczny, a bez mamy lub taty sobie nie poradzisz”.
Dlatego warto zadać sobie pytanie:
Jaki obraz świata pokazuję swojemu dziecku?
Czy pokazuję mu, że świat – mimo trudności – może być również bezpieczny, ciekawy i pełen możliwości?
Czy może pokazuję mu przede wszystkim, że trzeba się przed nim chronić?
Więcej o tej metaforze pisałam we wpisie „Jaki jest ocean Twojego życia? Czarny czy błękitny?”.
Postawa nosorożca – kiedy pomoc zamienia się w kontrolę
Drugą skrajną postawą jest nosorożec.
To metafora rodzica, który próbuje poradzić sobie z chorobą przede wszystkim poprzez kontrolę, nacisk, argumentowanie, moralizowanie czy bardzo silne koncentrowanie się na rozwiązaniu problemu.
Rodzic może myśleć:
„Musisz zacząć jeść.”
„Przecież dobrze wiesz, że robisz sobie krzywdę.”
„Po prostu przestań to robić.”
„Jeżeli będziesz się tak zachowywać, nigdy z tego nie wyjdziesz.”
Intencja może być bardzo dobra.
Rodzic chce pomóc.
Chce zatrzymać chorobę.
Chce odzyskać swoje dziecko.
Ale nadmierna presja może zwiększać napięcie i opór.
Dlatego warto pamiętać:
Im bardziej próbujemy zmusić drugą osobę do zmiany, tym większy opór możemy czasami napotkać.
Nie oznacza to oczywiście, że rodzic ma być bierny.
Wsparcie nie oznacza braku granic ani rezygnacji z leczenia.
Chodzi raczej o sposób, w jaki rodzic jest obecny przy dziecku.
Postawa delfina – blisko, ale z przestrzenią
Delfin jest metaforą sposobu wspierania, który łączy bliskość, obecność i przestrzeń.
Delfin jest w pobliżu.
Nie zostawia dziecka samego.
Ale nie próbuje też za wszelką cenę sterować każdym jego ruchem.
Czasami płynie z przodu – pokazuje drogę i nowe możliwości.
Czasami płynie obok – towarzyszy i wspiera.
Czasami płynie z tyłu – daje przestrzeń i pokazuje, że wierzy w możliwości drugiej osoby.
To bardzo ważna metafora również dla rodziców dzieci z zaburzeniami odżywiania.
Możemy bowiem być blisko, nie próbując jednocześnie kontrolować wszystkiego.
Możemy pomagać, nie odbierając dziecku poczucia sprawczości.
Możemy stawiać granice, jednocześnie pozostając pełni szacunku.
Możemy powiedzieć:
„Jestem przy Tobie. Nie zostawię Cię z tym samej. Jednocześnie wierzę, że możesz zrobić kolejny krok.”
Jak rodzina radzi sobie z emocjami?
Zaburzenia odżywiania wywołują w rodzinie ogromną ilość emocji.
Może pojawić się:
- lęk,
- bezradność,
- złość,
- frustracja,
- poczucie winy,
- smutek,
- rozpacz,
- zmęczenie,
- nadzieja,
- a czasami również ulga.
To wszystko może się pojawiać na różnych etapach choroby i leczenia.
W tym obszarze model wykorzystuje kolejne trzy metafory:
meduza – struś – bernardyn.
Postawa meduzy – kiedy emocje zalewają całą rodzinę
Meduza symbolizuje sytuację, w której emocji jest bardzo dużo i trudno nimi zarządzać.
Lęk rodziców może stać się wszechobecny.
Rodzina cały czas myśli o chorobie.
Każdy posiłek może być źródłem napięcia.
Każda zmiana zachowania dziecka może wywoływać alarm.
Każdy gorszy dzień może być odbierany jako katastrofa.
W takich warunkach bardzo trudno spokojnie zastanowić się:
„Co właściwie możemy teraz zrobić?”
Rodzina zostaje niejako zalana emocjami.
A kiedy emocje są bardzo silne, trudno znaleźć drogę.
Dlatego tak ważne jest, aby rodzice również mieli przestrzeń na własne emocje i własne wsparcie.
Nie oznacza to, że mają nie czuć lęku.
Oznacza raczej uczenie się, jak ten lęk regulować, aby nie przejął kontroli nad całym życiem rodziny.
Więcej o lęku rodziców pisałam również w artykule „Do czego zaburzenia odżywiania są potrzebne? – część 2”.
Postawa strusia – kiedy emocje są wypierane
Drugą skrajną postawą jest struś.
Tutaj problem wygląda zupełnie inaczej.
Emocje nie są nadmiernie obecne.
Są raczej wypierane, pomijane albo minimalizowane.
Rodzina może próbować zachowywać się tak, jakby nic szczególnego się nie wydarzyło.
„Przecież ona normalnie funkcjonuje.”
„To tylko taki etap.”
„Nie rozmawiajmy o tym, bo jeszcze bardziej się nakręci.”
„Jakoś to będzie.”
Taki sposób reagowania może być próbą ochrony siebie przed ogromnym lękiem.
Problem pojawia się wtedy, kiedy zaprzeczanie chorobie utrudnia podjęcie potrzebnego leczenia lub odpowiedniego wsparcia.
Postawa bernardyna – spokój i opanowanie
Bernardyn jest metaforą bardziej optymalnego sposobu radzenia sobie z emocjami.
Nie oznacza braku emocji.
Nie oznacza również tego, że rodzic nigdy się nie boi.
Wręcz przeciwnie.
Rodzic może się bać.
Może być zmęczony.
Może być zły.
Może mieć momenty bezradności.
Jednocześnie może nauczyć się regulować własne emocje i nie przenosić całego swojego lęku na dziecko.
To ogromna różnica.
Możemy powiedzieć:
„Boję się o Ciebie.”
zamiast:
„Jeżeli natychmiast tego nie zjesz, zagłodzisz się!”
Możemy powiedzieć:
„To jest dla mnie bardzo trudne.”
zamiast udawać, że nic się nie dzieje.
Możemy również powiedzieć:
„Potrzebuję pomocy, żeby sobie z tym poradzić.”
I to jest bardzo ważny komunikat.
Kangur, nosorożec, delfin, meduza, struś czy bernardyn?
Jeśli potraktujemy te metafory jako prostą mapę, możemy zobaczyć je w ten sposób:
| Obszar | Metafora | Co symbolizuje? |
|---|---|---|
| Opieka | 🦘 Kangur | nadmierna ochrona i kontrola |
| Opieka | 🦏 Nosorożec | nacisk, kontrolowanie, moralizowanie |
| Opieka | 🐬 Delfin | bliskość, wsparcie i przestrzeń |
| Emocje | 🪼 Meduza | zalewające, trudne do regulowania emocje |
| Emocje | 🪿 Struś | wypieranie i minimalizowanie emocji |
| Emocje | 🐕 Bernardyn | spokój, opanowanie i regulowanie emocji |
Ważne: ta tabela nie służy do przypisywania rodzinom etykiet.
Każdy rodzic może w różnych momentach zachowywać się jak kangur, nosorożec, meduza czy struś.
Szczególnie wtedy, gdy sam jest przerażony, zmęczony albo bezradny.
Celem nie jest więc pytanie:
„Jakim zwierzęciem jestem?”
Bardziej pomocne może być pytanie:
„Jak reaguję w tej konkretnej sytuacji i czy mój sposób reagowania pomaga mojemu dziecku?”
Która postawa rodzicielska jest najlepsza?
Jeżeli miałabym odpowiedzieć bardzo krótko:
w obszarze opieki warto dążyć do postawy delfina, a w obszarze emocji – do postawy bernardyna.
Ale nie oznacza to, że rodzic ma być cały czas spokojny, opanowany i idealnie wyważony.
Rodzice dzieci z zaburzeniami odżywiania również potrzebują pomocy.
Czasami najlepszym rozwiązaniem nie jest próba samodzielnego „opanowania się”, ale znalezienie osoby, z którą można porozmawiać o własnym lęku, złości, bezradności czy zmęczeniu.
Rodzic nie musi być idealny, żeby być dobrym wsparciem dla swojego dziecka.
Ważne jest to, aby zauważał swoje reakcje i miał możliwość uczenia się innych sposobów reagowania.
Do której postawy jest Ci dzisiaj najbliżej?
Możesz na chwilę zatrzymać się przy tych pytaniach:
Czy jestem bardziej kangurem i próbuję ochronić moje dziecko przed całym światem?
Czy jestem bardziej nosorożcem i próbuję zmusić je do zmiany?
Czy jestem bardziej meduzą i emocje związane z chorobą całkowicie mnie zalewają?
Czy jestem bardziej strusiem i próbuję udawać, że problemu nie ma?
A może coraz częściej udaje Ci się być:
delfinem – blisko, ale z przestrzenią
i
bernardynem – spokojnym i opanowanym mimo trudnych emocji?
Nie chodzi o to, żeby wystawić sobie ocenę.
Chodzi o to, żeby zauważyć, co się z nami dzieje.
Bo właśnie od tego może rozpocząć się zmiana.
W kolejnych artykułach będę pisać więcej o tym, jak rozwijać te sposoby reagowania, które wspierają dziecko w procesie zdrowienia.
Przeczytaj także
- Nadopiekuńczy rodzice i kangur – co mają wspólnego?
- Kontrola, władza, krytyka – postawa nosorożca w modelu Maudsley
- Co to znaczy być w pobliżu? Tak jak delfin
- O czym warto wiedzieć po diagnozie zaburzeń odżywiania
- Do czego zaburzenia odżywiania są potrzebne? – część 2
Źródła:
- Skills-based caring for a loved one with an eating disorders. The new Maudsley Method. Janet Treasure, Grainne Smith, Anna Crane