Do czego zaburzenia odżywiania są potrzebne? Kiedy choroba staje się częścią tożsamości

Ten tytuł może szokować. Wiem o tym. Mimo wszystko spróbuję go dzisiaj obronić.

Kiedy pytam, do czego osobie chorej mogą być „potrzebne” zaburzenia odżywiania, nie mam na myśli tego, że ktoś świadomie wybiera chorobę albo że chce być chory.

Chodzi o coś innego.

Zaburzenie odżywiania może pełnić w życiu człowieka określoną funkcję. Może pomagać mu radzić sobie z czymś, z czym na danym etapie nie potrafi poradzić sobie w inny sposób.

Dlatego w poprzednim wpisie „Jaki jest ocean Twojego życia” pisałam o zaburzeniach odżywiania jako o kamizelce ratunkowej.

Kamizelka ratunkowa nie jest wygodna. Nie jest też rozwiązaniem problemu. Ale jeśli ktoś tonie, może być tym, co pozwala mu jeszcze utrzymać się na powierzchni.

I właśnie z tej perspektywy chcę przyjrzeć się temu, dlaczego dziecko lub nastolatek może tak mocno trzymać się swojego zaburzenia odżywiania, nawet kiedy z zewnątrz wydaje się oczywiste, że choroba mu szkodzi.

Czy zaburzenia odżywiania są tylko kwestią jedzenia?

Nie.

Jedzenie jest widoczną częścią problemu, ale zaburzenia odżywiania mogą wiązać się również z emocjami, poczuciem własnej wartości, obrazem siebie, potrzebą kontroli, relacjami czy trudnościami w rozumieniu własnych potrzeb.

Nie oznacza to oczywiście, że wszystkie zaburzenia odżywiania mają jedno źródło albo że u każdej osoby wyglądają tak samo.

Każda historia jest inna.

Chcę jednak pokazać pewien ważny obszar, o którym rodzicom może być szczególnie trudno myśleć:

tożsamość.

„Kim ja właściwie jestem?”

W tym cyklu będę korzystać z listu dorosłej osoby zmagającej się z zaburzeniami odżywiania, skierowanego do jej bliskich.

List zawiera ponad 50 punktów. Ponieważ porusza bardzo wiele różnych tematów, będę dzielić go na części.

Dzisiaj zatrzymam się przy jednym z nich:

Kim jestem bez mojego zaburzenia odżywiania?

Oto kilka fragmentów listu:

  1. Nie wiem, kim jestem. Zmagam się z tym, aby zobaczyć swój cel i swoją wartość.
  2. Nie mam pojęcia, kim jestem, ale dokładnie wiem, kim nie chcę być.
  3. Bez maski zaburzeń odżywiania nie wiem, kim jestem i co mogę.
  4. Spędziłam całe swoje życie, próbując być kimś innym niż jestem. Nienawidzę siebie i traktuję siebie w sposób, w który nie potraktowałabym nikogo. Nikt nie może osądzić i skrytykować mnie bardziej niż ja sama.
  5. Żałuję tego, że nie wiedziałam, jak kochać i akceptować siebie. Gdybym to wiedziała, wierzę, że przestałabym siebie sabotować.
  6. Wstydzę się tego, kim jestem.
  7. Nawet siebie nie znam i nie jestem pewna, czy chcę poznać. Żałuję tego, że siebie nienawidzę, ale jednocześnie nie wiem, jak to jest, gdybym tego nie czuła.
  8. Jestem niepewna siebie. Nie znam swojej wartości ani swoich zdolności. Walczę o to, aby w siebie uwierzyć, ale nawet drobną krytykę odbieram jako atak.
  9. To, czego najbardziej potrzebuję od ciebie, to żebyś powiedział mi, że kochasz mnie taką, jaka jestem. Wierzę, że pewnego dnia będę mogła w to uwierzyć.

Czytając te słowa, łatwo zauważyć, że opowieść o zaburzeniach odżywiania może być znacznie głębsza niż opowieść o jedzeniu, wadze czy wyglądzie.

Zaburzenia odżywiania a poczucie własnej wartości

Jednym z ważnych tematów pojawiających się w przytoczonych wypowiedziach jest poczucie własnej wartości.

„Nie wiem, kim jestem”.

„Nie znam swojej wartości”.

„Wstydzę się tego, kim jestem”.

„Nie wiem, co mogę”.

To są zdania dotyczące nie jedzenia, ale obrazu siebie.

U części osób z zaburzeniami odżywiania trudności mogą dotyczyć również poczucia własnej tożsamości i tego, jak człowiek postrzega siebie. Badania i opracowania kliniczne opisują związki między zaburzeniami odżywiania, poczuciem siebie, obrazem ciała, regulacją emocji oraz doświadczeniami relacyjnymi.

I tutaj pojawia się bardzo ważne pytanie:

Co się dzieje, kiedy choroba staje się częścią odpowiedzi na pytanie „kim jestem”?

Kiedy zaburzenie staje się „maską”

W jednym z przytoczonych zdań pojawia się określenie:

„Bez maski zaburzeń odżywiania nie wiem, kim jestem”.

To zdanie bardzo mocno pokazuje jeden z paradoksów zdrowienia.

Z jednej strony człowiek cierpi z powodu choroby.

Z drugiej strony choroba może stać się czymś znajomym. Czymś, co daje poczucie kontroli. Czymś, wokół czego zaczyna organizować się codzienność, sposób myślenia o sobie, relacje z innymi, a czasem również własna wartość.

Dlatego odebranie tej „maski” może być dla osoby chorej nie tylko ulgą.

Może być również przerażające.

Bo jeśli nie będę już „tą osobą, która ma anoreksję” albo „tą osobą, która musi kontrolować jedzenie”, to:

Kim będę?

Co będzie mnie definiowało?

Czy nadal będę coś warta?

Czy będę wiedziała, czego chcę?

Czy będę umiała podejmować decyzje?

To właśnie dlatego zdrowienie z zaburzeń odżywiania nie zawsze polega wyłącznie na zmianie zachowania związanego z jedzeniem.

Dlaczego dziecko może nie chcieć zrezygnować z choroby?

To pytanie bardzo często pojawia się u rodziców.

„Przecież ona widzi, że jest chora”.

„Przecież on wie, że sobie szkodzi”.

„Dlaczego więc nie chce przestać?”

Jedną z odpowiedzi może być właśnie to, że zaburzenie odżywiania nie jest dla osoby chorej wyłącznie źródłem cierpienia.

Może jednocześnie pełnić określoną funkcję.

Może dawać poczucie kontroli.

Może pomagać regulować trudne emocje.

Może odsuwać uwagę od innych problemów.

Może być sposobem radzenia sobie z lękiem.

Może stać się częścią tożsamości.

I właśnie dlatego samo powiedzenie:

„Po prostu zacznij jeść”

nie rozwiązuje problemu.

Nie dlatego, że jedzenie nie jest ważne. Jest.

W przypadku zaburzeń odżywiania przywracanie odpowiedniego odżywienia i bezpieczeństwa fizycznego jest niezwykle istotną częścią leczenia.

Ale równocześnie warto próbować zrozumieć:

Co choroba robi dla mojego dziecka?

Przed czym je chroni?

Co mu daje, czego nie potrafi znaleźć gdzie indziej?

To są pytania, które mogą prowadzić znacznie głębiej niż pytanie:

„Dlaczego ono po prostu nie zacznie normalnie jeść?”

Czy zaburzenia odżywiania to fanaberia?

Nie.

Zaburzenia odżywiania są poważnymi zaburzeniami psychicznymi i nie są czymś, z czego można po prostu „wyrosnąć” albo co samo musi przejść.

Dlatego chciałabym przy tej okazji rozprawić się z kilkoma mitami.

Mit 1: „Zaburzenia odżywiania to tylko jedzenie”

Nie.

Jedzenie i zachowania związane z jedzeniem są bardzo ważnym elementem zaburzenia, ale za nimi może znajdować się znacznie bardziej złożone doświadczenie psychiczne.

Mit 2: „Chodzi tylko o to, żeby być szczupłą”

Nie zawsze.

Motywacje i mechanizmy zaburzeń odżywiania są różne. U części osób kwestie wyglądu i masy ciała są bardzo ważne, ale nie wyczerpują całego obrazu choroby.

Mit 3: „To fanaberia”

Nie.

To, że zachowanie może być dla nas z zewnątrz niezrozumiałe, nie oznacza, że jest pozbawione funkcji dla osoby, która je podejmuje.

Jeśli chcemy pomóc dziecku, warto próbować zrozumieć nie tylko co robi, ale również po co jego psychika może tego potrzebować.

Najtrudniejsza część zdrowienia

Wszyscy wiemy, jak trudno zmienia się nawyki i przyzwyczajenia.

Czasami jesteśmy tak przywiązani do określonych zachowań, że trudno nam z nich zrezygnować nawet wtedy, kiedy wiemy, że nie są dla nas najlepsze.

Mamy swój ulubiony kubek.

Ulubione miejsce przy stole.

Sposób, w jaki zaczynamy dzień.

Określone rytuały.

A teraz wyobraźmy sobie, że nie zmieniamy tylko jednego zachowania.

Wyobraźmy sobie, że zmiana dotyczy odpowiedzi na pytanie:

„Kim jestem?”

To jest znacznie głębsza praca.

I być może właśnie dlatego droga do zdrowienia z zaburzeń odżywiania może być tak trudna i nie zawsze przebiegać liniowo. Mogą pojawiać się momenty poprawy, kryzysy i nawroty.

O nawrocie pisałam wcześniej we wpisie „Nawrót w zaburzeniach odżywiania”.

Zaburzenie może być częścią tożsamości, ale nie jest tożsamością dziecka

To rozróżnienie jest dla mnie bardzo ważne.

Twoje dziecko nie jest swoim zaburzeniem odżywiania.

Nawet jeśli przez pewien czas choroba zajmuje ogromną część jego życia.

Nawet jeśli całe życie rodziny zaczyna kręcić się wokół jedzenia, posiłków, ważenia, kontroli, lęku i leczenia.

Nawet jeśli dziecko samo mówi:

„Nie wiem, kim jestem bez tego”.

To nie oznacza, że poza chorobą nic już nie ma.

Oznacza, że być może potrzebuje pomocy w odkrywaniu siebie na nowo.

Co rodzic może z tego zrozumieć?

Być może najważniejsza myśl z dzisiejszego tekstu brzmi:

Nie pytaj tylko: „Jak sprawić, żeby moje dziecko przestało to robić?”.

Spróbuj również pytać:

„Co to zachowanie daje mojemu dziecku?”

„Jaką potrzebę próbuje zaspokoić?”

„Czego się boi, kiedy ma z tego zrezygnować?”

„Kim ono się czuje, kiedy nie może już oprzeć swojej tożsamości na chorobie?”

To nie oznacza pobłażania chorobie.

Wręcz przeciwnie.

Zrozumienie funkcji zaburzenia może pomóc lepiej wspierać dziecko w leczeniu, zamiast traktować je jak przeciwnika, którego trzeba zmusić do „normalnego jedzenia”.

Jak pisałam wcześniej – zaburzenie może być kamizelką ratunkową.

Ale celem zdrowienia nie jest nauczenie człowieka, jak lepiej pływać w kamizelce.

Celem jest znalezienie takiego sposobu życia, w którym kamizelka przestanie być potrzebna.

Co dalej?

To dopiero pierwsza część tej serii.

W kolejnych wpisach będę przyglądać się kolejnym fragmentom wspomnianego listu – między innymi ogromnym lękom osób z zaburzeniami odżywiania, ich potrzebom oraz sposobom, w jakie próbują te potrzeby zaspokajać.

Jeśli jesteś rodzicem dziecka zmagającego się z zaburzeniami odżywiania, mam nadzieję, że ten tekst pomoże Ci zobaczyć coś więcej niż samo zachowanie związane z jedzeniem.

Za objawem zawsze jest człowiek.

I właśnie jego warto próbować zobaczyć.

Przeczytaj także:

Oto kilka punktów z tego listu:
  1. Nie wiem kim jestem. Zmagam się z tym, aby zobaczyć swój cel i swoją wartość.
  2. Nie mam pojęcia kim jestem, ale dokładnie wiem kim nie chcę być.
  3. Bez maski zaburzeń odżywiania nie wiem kim jestem i co mogę.
  4. Spędziłam całe swoje życie próbując być kimś innym niż jestem. Nienawidzę siebie i traktuję siebie w sposób, w który nie potraktowałabym nikogo! Nikt nie może osądzić i skrytykować mnie bardziej niż ja sama.
  5. Żałuję tego, że nie wiedziałam jak kochać i akceptować siebie. Gdybym to wiedziała, wierzę, że przestałabym siebie sabotować.
  6. Wstydzę się tego kim jestem.
  7. Nawet siebie nie znam i nie jestem pewna czy chcę poznać. Żałuję tego, że siebie nienawidzę, ale jednocześnie nie wiem, jak to jest gdybym tego nie czuła.
  8. Jestem niepewna siebie. Nie znam swojej wartości, ani swoich zdolności. Walczę o to, aby w siebie uwierzyć, ale nawet drobną krytykę odbieram jako atak.
  9. To czego najbardziej potrzebuję od ciebie, to to, żebyś powiedział mi, że kochasz mnie taką jaką jestem!!! Wierzę, że pewnego dnia będę mogła w to uwierzyć

Przytoczyłam fragmenty tego listu, między innymi dlatego, aby obalić błędne przekonania dotyczące zaburzeń odżywiania, takie jak:

  • Zaburzenia odżywiania to tylko kwestia jedzenia
  • Zaburzenia odżywiania są spowodowane chęcią bycia szczupłą, zostania modelką/modelem
  • Zaburzenia odżywiania to fanaberia i z tego się wyrasta lub to samo przejdzie!!!

Na wszystkie powyższe mity odpowiadam stanowcze NIE! Wszystkie one są błędnymi przekonaniami na temat zaburzeń odżywiania.

Fragmenty listu, które dziś przytoczyłam mówią o poważnym kryzysie tożsamości tych osób, który wymaga bardzo głębokiej pracy terapeutycznej.

Myślę, że wszyscy doświadczyliśmy tego jak trudno jest zmienić swoje nawyki i przyzwyczajenia, jak bardzo jesteśmy przywiązani do określonych zachowań i reakcji (czasem nawet mamy swój ulubiony kubek).

Natomiast praca nad tożsamością, nad tym kim jestem, jest o wiele głębszą pracą i chyba najgłębszą z możliwych.

Między innymi dlatego, na drodze do wyzdrowienia mogą pojawiać się nawroty (pisałam o tym we wpisie „Nawrót w zaburzeniach odżywiania”).

Mary Selvini-Palazzoli pisze też, że osoby z zaburzeniami odżywiania są złapane w okrutną pułapkę „odmawiają jedzenia, aby zachować tożsamość, lecz aby przeżyć (zachować życie) muszą jeść i to jest odczuwane przez nich jako zdrada samych siebie”.

Mam nadzieję, że dzisiejszy artykuł pomoże Ci choć trochę zrozumieć Twoje dziecko i to z czym się zmaga, oraz to, że zaburzenia odżywiania są poważnym zaburzeniem i nie są tylko związane z jedzeniem .

W kolejnych wpisach przytoczę kolejne fragmenty wspomnianego na początku listu. Będę mówić m.in o ogromnych lękach tych osób, o ich potrzebach i o strategiach na zaspokajanie tych potrzeb.

Linki wspomniane w tym wpisie:

Link do kolejnej części: