
Kolejny wpis oparty na liście dorosłej osoby, chorej na zaburzenia odżywiania, który pomoże nam zrozumieć do czego zaburzenia odżywiania są potrzebne – będzie dotyczył ogromnego lęku, które przeżywają te osoby. Często te lęki są bardzo ambiwalentne. Przykładem tego jest następująca wypowiedź: jestem przerażona tym, że pewnego dnia może mnie to zabić, ale też jestem przerażona tym, że to się nie stanie.
Przeczytajmy kolejne punkty tego listu, które dotyczą właśnie lęku:
- Jest wiele rzeczy, o których chciałabym Ci powiedzieć, ale lęk przed osądzeniem i odrzuceniem, ucisza mnie nim otworzę usta.
- Śmiertelnie obawiam się dorosnąć, ponieważ nie wiem jak radzić sobie w tymi wszystkimi sprawami w świecie dorosłych – a przecież już jestem dorosła (osoba ta była już w związku małżeńskim).
- Jestem przerażona tym, że pewnego dnia, to może mnie zabić, ale też jestem przerażona tym, że to się nie stanie.
- Boję się opuścić tę walkę – ale myślę, że bardziej boję się sukcesu.
- Unikam sytuacji, które wymają mojej wrażliwości, ponieważ boję się kogoś wpuścić.
- Boję się, że nigdy nie będę wystarczająco dobra.
- Powstrzymuję się od całkowitego wyzdrowienia i od realizacji swoich celów i marzeń, ponieważ boję się porażki i tego, że zawiodę innych.
Wielokrotnie wspominałam już, że zaburzenia odżywiania, dla osób chorych są ich kamizelką ratunkową, są im – jak brzmi tytuł tego wpisu – do czegoś potrzebne.
Według Michaela Strobera – amerykańskiego psychiatry, który zajmował się leczeniem zaburzeń odżywiania – osoba z anoreksją, przez codzienny reżim głodowania, diety, ćwiczeń i związanych z jedzeniem rytuałów, które stanowią monotonną, lecz uspokajającą rutynę, w ramach której wszystko jest znośne i znajome, zmniejsza swoje napięcie psychiczne i odczuwa komfort.
Można wiec zapytać, skąd te ogromne lęki się wzięły i co ja, jako rodzic, mogę zrobić, aby pomóc swojemu dziecku?
Mogą w tym pomóc pytania, nad którymi możesz popracować sam, lub z osobą, która będzie Cię w tym czasie wspierać i Ci towarzyszyć :
- jak ja jako rodzic patrzę na świat?
- jaki obraz tego świata przekazuję swojemu dziecku?
- jak pokazuję, że świat jest piękny?
- czy cieszę się życiem?
Myślę, że to bardzo ważne pytania, nad którymi trzeba się zatrzymać, w czasie, kiedy Twoje dziecko przechodzi swój proces leczenia.
Według modelu Maudsley (o którym więcej piszę w kategorii coaching) postawa rodziców, którzy nie potrafią radzić sobie z własnym lękiem i lękiem o swoje dziecko jest postawą, która nie wspiera procesu leczenia! Opisana jest ona w tym modelu za pomocą meduzy.
Jeśli w jakimś stopniu czujesz, że ten temat jakoś Ciebie dotyczy, zastanów się proszę nad tym, co możesz zrobić aby lepiej radzić sobie ze swoim lękiem? Czego potrzebujesz? I kto mógłby Ci w tym pomóc?
Link do poprzedniego wpisu: