
Potrzeba bliskości to jedna z podstawowych ludzkich potrzeb.
Obejmuje zarówno bliskość fizyczną — dotyk, przytulenie czy bycie obok — jak i bliskość emocjonalną: poczucie, że ktoś nas widzi, słucha, rozumie i jest przy nas również wtedy, kiedy przeżywamy coś trudnego.
Dlaczego więc tak często mamy z nią kłopot?
Dlaczego w psychologii i terapii tak często pojawia się temat lęku przed bliskością?
I dlaczego ja w ogóle mówię o potrzebie bliskości w kontekście zaburzeń odżywiania?
O tym wszystkim będę pisać w dzisiejszym i kolejnych wpisach.
Kilka dni temu na Facebooku zadałam Wam dwa pytania:
Co dla Ciebie oznacza bliskość?
Po czym poznasz, że jesteś z kimś blisko?
Mam nadzieję, że masz już swoje odpowiedzi.
I że kiedy o tym myślisz, widzisz nie tylko fizyczny wymiar bliskości — przytulenie, dotyk, kontakt wzrokowy, bycie obok — ale również ten emocjonalny.
Bo można przecież siedzieć obok kogoś na kanapie i być od niego bardzo daleko.
I można być daleko fizycznie, a jednocześnie czuć z kimś ogromną bliskość.
I właśnie ta druga część będzie mnie tutaj szczególnie interesować.
Dlaczego potrzeba bliskości jest tak ważna?
Chcę Ci pokazać pewien bardzo znany eksperyment Harry’ego Harlowa.
Badania te pomogły pokazać coś bardzo ważnego: kontakt i bliskość mają znaczenie wykraczające poza samo zaspokojenie potrzeby pokarmu.
„Sztuczna matka” — pokarm czy bliskość?
W jednym z najbardziej znanych eksperymentów Harlow oddzielił młode rezusy od matek i stworzył dla nich dwie sztuczne „matki”.
Jedna była wykonana z drutu i miała butelkę z mlekiem.
Druga również była wykonana z drutu, ale pokryto ją miękkim materiałem.
Małe małpki mogły więc korzystać z pokarmu przy jednej „matce”, a przy drugiej mogły doświadczać miękkiego, przyjemnego kontaktu.
Jak myślisz, którą wybierały częściej?
Czy ważniejsza okazała się potrzeba pokarmu?
Czy potrzeba kontaktu i bliskości?
Małe rezusy spędzały znacznie więcej czasu przy miękkiej, materiałowej „matce”, nawet wtedy, gdy pokarm znajdował się przy tej drucianej.
To właśnie z tych badań pochodzi pojęcie contact comfort — komfortu płynącego z bliskiego kontaktu.
I dla mnie, jest to bardzo ważny moment do zatrzymania się.
Bo czasami my, dorośli, patrzymy na potrzeby dziecka przede wszystkim przez pryzmat tego, co jest „konkretne”.
Ma co jeść.
Ma gdzie mieszkać.
Ma ubrania.
Ma szkołę.
Ma zapewnioną opiekę.
Ma dużo lepsze warunki, niż ja w jego wieku.
I oczywiście — to wszystko jest bardzo ważne.
Ale człowiek potrzebuje czegoś więcej niż tylko zaspokojenia potrzeb fizycznych.
Potrzebuje również relacji.
Kontaktu z drugim człowiekiem.
Poczucia, że jest ważny.
Że ktoś go widzi.
Że ktoś chce wiedzieć, co się z nim dzieje.
Że może przyjść ze swoim smutkiem.
Ale też ze swoją radością.
A co z „matkami potworami”?
Druga część badań Harlowa jest zdecydowanie trudniejsza.
W kolejnych eksperymentach młode małpki miały kontakt z miękkimi figurami, które jednocześnie stawały się źródłem nieprzyjemnych lub przerażających bodźców.
Te badania były częścią szerszego programu eksperymentów nad przywiązaniem i później budziły — i nadal budzą — ogromne kontrowersje etyczne.
Nie chcę więc sprowadzać ich do prostego zdania:
Dziecko zawsze wybierze bliskość, nawet jeśli ta bliskość rani.”
To byłoby zbyt duże uproszczenie.
To, co jest dla mnie ważne, to coś innego.
Badania Harlowa przyczyniły się do zakwestionowania poglądu, że więź z opiekunem wynika przede wszystkim z tego, że opiekun dostarcza pokarmu. Pokazały znaczenie kontaktu i komfortu w relacji.
I właśnie dlatego tak bardzo lubię wracać do pytania:
Czego tak naprawdę potrzebuje dziecko od swojego rodzica?
„Masz co jeść, masz gdzie mieszkać. Czego jeszcze chcesz?”
Piszę o tym dlatego, że zarówno w życiu, jak i w literaturze dotyczącej zaburzeń odżywiania spotykam się z wypowiedziami osób chorujących, które słyszą:
„Masz co jeść, masz gdzie mieszkać — nie narzekaj.”
Tylko że potrzeba bliskości nie znika dlatego, że człowiek ma zapewnione podstawowe warunki życia.
Można mieć jedzenie.
Można mieć własny pokój.
Można mieć ubrania, telefon, szkołę, wakacje.
I jednocześnie bardzo potrzebować odpowiedzi na pytanie:
„Czy ktoś naprawdę mnie widzi?”
„Czy mogę powiedzieć, że jest mi źle?”
„Czy ktoś chce wiedzieć, co dzieje się we mnie?”
„Czy mogę być blisko, kiedy tego potrzebuję?”
I tutaj dochodzimy do zaburzeń odżywiania.
Dlaczego potrzeba bliskości jest ważnym tematem w zaburzeniach odżywiania?
Nie chcę powiedzieć, że zaburzenia odżywiania są prostym skutkiem braku bliskości.
Bo nie są.
Nie chcę też, żeby którykolwiek rodzic po przeczytaniu tego tekstu pomyślał:
„To moja wina. Widocznie byłem za mało blisko.”
Zaburzenia odżywiania mają złożone podłoże i nie można ich wyjaśnić jednym czynnikiem.
Ale relacja z drugim człowiekiem, poczucie bezpieczeństwa i możliwość szukania wsparcia są ważne w procesie zdrowienia. Rodzina i bliscy mogą odgrywać istotną rolę w szukaniu pomocy i wspieraniu osoby chorującej.
Dlatego pytanie o bliskość jest dla mnie tak ważne.
Nie po to, żeby szukać winnych.
Po to, żeby szukać możliwości.
Nie możemy cofnąć czasu. Ale możemy być bliżej dzisiaj.
Jeżeli w pierwszych latach życia dziecka wydarzyło się coś, czego dzisiaj żałujesz — nie możemy cofnąć czasu.
Nie możemy też naprawić przeszłości jednym przytuleniem.
I być może dzisiaj bliski kontakt fizyczny z Twoim dzieckiem nie jest możliwy.
Być może ono nie chce się przytulać.
Być może dotyk jest dla niego trudny.
Być może samo słowo „bliskość” budzi w nim opór.
To również jest ważna informacja.
Bliskość nie może być narzucona.
Jeżeli dziecko nie chce być przytulane, warto uszanować jego granicę i szukać innych sposobów pokazania:
„Jestem tutaj.”
Bo możemy próbować być blisko emocjonalnie.
Co oznacza bliskość emocjonalna z dzieckiem?
Przerwij na chwilę czytanie tego wpisu i zastanów się:
Co dla Ciebie oznacza, że jesteś z kimś blisko emocjonalnie?
Może to być między innymi:
- wiesz, co Twoje dziecko aktualnie przeżywa,
- interesuje Cię nie tylko to, co zrobiło, ale również to, co czuje,
- potrafisz słuchać bez natychmiastowego oceniania i dawania rad,
- nie wyśmiewasz jego emocji,
- nie pomniejszasz tego, co przeżywa,
- dajesz mu przestrzeń na powiedzenie również tego, z czym trudno mu przyjść,
- potrafisz powiedzieć: „Nie do końca rozumiem, ale chcę Cię zrozumieć”,
- Twoje dziecko wie, że może przyjść do Ciebie zarówno ze swoim smutkiem, jak i radością.
Dlatego tak ważna jest komunikacja — temat, o którym już trochę piszę na obu moich stronach i Facebooku.
Bo bliskość emocjonalna zaczyna się często od bardzo prostego komunikatu:
„Chcę wiedzieć, co się z Tobą dzieje.”
I od jeszcze ważniejszego:
„Możesz mi o tym powiedzieć.”
A co z bliskością fizyczną?
Jeżeli Twoje dziecko potrzebuje bliskości fizycznej i ją przyjmuje — to bardzo ważne! — zastanów się:
W jaki sposób możesz mu ją dzisiaj okazać?
Przytulenie?
Położenie ręki na ramieniu?
Siedzenie obok?
Trzymanie za rękę?
A może po prostu bycie obok, kiedy dziecko nie chce rozmawiać?
I pamiętaj:
bliskość nie zawsze oznacza dotyk.
Czasami największą bliskością jest to, że nie uciekamy, kiedy druga osoba pokazuje nam swój trud.
A co z Twoją potrzebą bliskości?
I tutaj chcę odwrócić pytanie.
Bo bardzo często, kiedy rodzic ma dziecko z zaburzeniem odżywiania, cała uwaga skupia się na dziecku.
Co zrobić?
Jak pomóc?
Co powiedzieć?
Jak reagować?
Jak sprawić, żeby jadło?
Jak wspierać leczenie?
A gdzie w tym wszystkim jesteś Ty?
Czego Ty potrzebujesz?
Z kim Ty możesz być blisko?
Komu możesz powiedzieć, że jest Ci trudno?
To też jest ważne.
Dbanie o własne potrzeby i szukanie wsparcia nie oznacza, że odbierasz coś swojemu dziecku.
Wręcz przeciwnie — rodzice i opiekunowie również potrzebują wsparcia podczas procesu zdrowienia dziecka.
Dlatego zostawiam Cię dzisiaj z dwoma pytaniami:
Co możesz zrobić, aby zadbać o swoją potrzebę bliskości?
I:
Co możesz zrobić, aby pomóc swojemu dziecku doświadczać bliskości w taki sposób, który jest dla niego bezpieczny i możliwy do przyjęcia?
W kolejnych wpisach dotyczących potrzeby bliskości będę mówić między innymi o lęku przed bliskością.
Przytoczę też autentyczne wypowiedzi osób, które zmagają się z zaburzeniami odżywiania.
Posłuchamy więc, co one mówią o potrzebie bliskości.
I spróbujemy zrozumieć, dlaczego bliskość może być jednocześnie czymś bardzo potrzebnym i czymś, czego człowiek może się bać.
A na koniec, korzystając z dwóch metafor z modelu Maudsley — kangura i delfina — zobaczymy, co rodzic może zrobić, aby pomóc dziecku w procesie zdrowienia:
być jego towarzyszem, być w pobliżu i jednocześnie nie odbierać mu przestrzeni.
Najczęściej zadawane pytania rodziców w temacie bliskości podczas zaburezń odżywiania
Moje dziecko choruje na anoreksję i nie chce się przytulać. Co zrobić?
Nie należy zmuszać dziecka do kontaktu fizycznego. Jeśli dziecko chce się przytulać i przyjmuje dotyk, może on być jednym ze sposobów okazywania bliskości. Jeżeli natomiast dziecko nie chce kontaktu fizycznego, rodzic może budować bliskość poprzez rozmowę, słuchanie, wspólne spędzanie czasu i spokojną obecność. Osoba, która choruje na anoreksję, może odbierać przytulenie jako sprawdzenie stanu jej wychudzenia, a nie jako gest bliskości i wsparcia.
Czym jest bliskość emocjonalna z dzieckiem?
Bliskość emocjonalna oznacza między innymi zainteresowanie tym, co dziecko przeżywa, gotowość do słuchania i respektowanie jego emocji. To sytuacja, w której dziecko może przyjść do rodzica zarówno ze swoim smutkiem, lękiem czy złością, jak i z radością, a rodzic nie musi od razu oceniać, naprawiać ani rozwiązywać problemu. Potrzebujemy się tutaj zapytać samych siebie: jak budowaliśmy bliskość emocjonalną przed chorobą i jak to wygląda teraz.
Czy można odbudować bliskość z dzieckiem, jeśli wcześniej było jej za mało?
Relację można budować i zmieniać również wtedy, gdy wcześniejsze doświadczenia nie były idealne. Nie można cofnąć przeszłości, ale można zacząć tworzyć nowe doświadczenia relacyjne w teraźniejszości. Warto przy tym pamiętać, że nie należy sprowadzać zaburzenia odżywiania do jednego błędu rodzica ani obarczać rodzica odpowiedzialnością za chorobę dziecka.
Czy rodzic dziecka z zaburzeniem odżywiania powinien dbać o własną potrzebę bliskości?
Tak. Opieka nad dzieckiem z zaburzeniem odżywiania może być bardzo obciążająca. Rodzic również potrzebuje osób, z którymi może porozmawiać, otrzymać wsparcie i nie pozostawać sam ze swoim lękiem czy bezradnością. Dbanie o własne zasoby nie oznacza rezygnacji ze wspierania dziecka.
2 komentarze do „Potrzeba bliskości – dlaczego jest tak ważna, szczególnie gdy dziecko ma zaburzenia odżywiania?”
Dziękuję Aniu za ten wpis. Zajrzałam też do zakładki o Tobie. Mam za sobą inną historię, bo związaną z chudnięciem i uniezależnianiem się od słodyczy, ale bardzo bliskie mi jest to o czym piszesz… Cieszę się że tu trafiłam 🙂
Ja też Ci Olu dziękuję! Sporo osób ma problem z jedzeniem. Ono tak naprawdę odzwierciedla nasz stosunek do życia (będę o tym pisać, ale raczej na moim drugim blogu 😉 ) Ty też robisz PIĘKNE i BARDZO POTRZEBNE rzeczy! Cieszę się, że na siebie trafiłyśmy 🙂
Możliwość komentowania została wyłączona.