COACHING

Nadopiekuńczy rodzice i kangur – co mają wspólnego?

nadopiekuńczy rodzice

O nadopiekuńczości rodziców, po raz pierwszy wspomniałam we wpisie „W jaki sposób rodziny radzą sobie z zaburzeniami odżywiania? I który z nich jest najlepszy”.
Mówiłam tam też o tzw. modelu Maudsley, w którym nadopiekuńczość rodziców opisana jest za pomocą metafory kangura.
Nadopiekuńczy rodzic, bowiem – tak jak kangur – albo bierze dziecko do swojej torby albo pozwala mu do niej wskoczyć.

Dzisiaj zastanowimy się jakie są konsekwencje takiej postawy i skąd się ona bierze.

Definicja nadopiekuńczości. I dlaczego  mówimy o nadopiekuńczości w kontekście zaburzeń odżywiania?

Nadopiekuńczość kojarzy nam się zazwyczaj z nadmierną kontrolą i troską, ale jest też niestety formą przemocy.

Nadopiekuńczy rodzice mają bowiem przekonanie, że tylko oni wiedzą co należy zrobić,  jak należy to zrobić i że tylko oni zrobią to najlepiej! Na potwierdzenie tej tezy, przytoczę słowa osoby, która chorowała na anoreksję:

„Nawet w szafach mi układała ubrania i książki, bo twierdziła, że zrobi to lepiej ode mnie. I wreszcie znalazłam coś, w czym byłam lepsza od niej – odchudzanie. Diety, głodówki i ćwiczenia były tylko moje. Robiłam to tylko dla siebie i każdy stracony kilogram napełniał mnie radością. Nawet surowa mama nic nie mogła zmienić. Było mi jej szkoda, gdy prosiła i płakała, ale jednocześnie czułam się nareszcie dowartościowana, silna i zdecydowana” (cytat pochodzi z artykułu „Wychowanie w rodzinie a przyczyny anoreksji”)

W powyższym przykładzie, osoba ta nie mogła być sobą. Jak mówi psycholog Pani Lena Wojdan „w słowie przemoc jest zawarte działanie przeciwko mocy i przeciwko potencjałowi, które znajdują się w człowieku”.

Według koncepcji Minuchin’a nadopiekuńczość jest jedną z charakterystycznych cech tzw. „rodziny anorektycznej”.
Może ona być zarówno jednym z czynników które przyczyniają się do pojawiania anoreksji ale też, może być sposobem opieki nad chorym dzieckiem.

Nadopiekuńcza matka

Nadopiekuńczość  to cecha przypisywana głównie matkom. Ojcowie przyjmują często przeciwną postawę, którą w modelu Maudsley charakteryzuje nosorożec. Często jest to w ogóle domena kobiet.
Pani Karolina Otwinowska w swojej książce „Historia mojego (nie)ciała” pisze tak o swojej babci: „Każdego ranka, zanim jeszcze otworzyłam oczy, babcia już wbiegała do pokoju, pytając, co zamawiam na obiad, a co na kolację. Kwestia śniadania była ustalona poprzedniego dnia”.

 

Skąd się bierze nadopiekuńczość?
PRZEKONANIE – ŚWIAT JEST ZŁY

Nadopiekuńczość wiąże się z bardzo silnym przekonaniem o niebezpieczeństwie świata zewnętrznego, jawi się on, jako obcy, nieznany, zagrażający. Rodzina zamyka się w tym świecie stwarzając iluzję, że tylko w domu jest bezpiecznie.

Prowadzenie tego bloga rozpoczęłam od wpisu „Jaki jest ocean Twojego życia? Czarny czy błękitny?” – i od pytania: w jaki sposób patrzysz na świat? Jaki świat pokazujesz swojemu dziecku?” To bardzo ważne pytanie i bardzo ważna jest Twoja odpowiedź.

Bo jeżeli patrzysz na ten świat i widzisz w nim same zagrożenia, to być może ze wszystkich sił będziesz chciała uchronić przed nimi swoje dziecko. Czy jest to możliwe – nie! Ale konsekwencją takiego przekonania będzie to, że podobnie jak kangur – weźmiesz swoje dziecko do tej symbolicznej torby i będziesz kontrolowała każdy jego ruch i chroniła ze wszystkich sił przed światem, przed porażką, przed każdym złem. Jednocześnie podświadomie przekazując swojemu dziecku komunikat – jesteś małą dziewczynką i beze mnie sobie nie poradzisz. Nawet nie próbuj, zrobić coś beze mnie! Nie poradzisz sobie!

 

Jakie mogą być konsekwencje nadopiekuńczości rodziców?
LĘK

Przede wszystkim jest to ogromny lęk: lęk przed światem, przed dorosłością, przed wzięciem odpowiedzialności za swoje czyny i wybory. Jeśli dziecko nie miało możliwości konfrontacji ze światem i nie mogło zmagać się z przeciwności losu w bezpiecznej atmosferze, będzie mu bardzo trudno wejść w dorosłe życie i podjąć za nie odpowiedzialność. Mówi się często, że osoby, które chorują na anoreksję, tak bardzo boją się dorosłości i samodzielności, że poprzez odchudzanie chcą wrócić do dzieciństwa, chcą zahamować normalny prawidłowy rozwój – one znów chcą być dzieckiem.

SAMOTNOŚĆ

Dziecko, które było non-stop chronione, może mieć także trudności z nawiązywaniem relacji, z przeżywaniem trudności w tych relacjach i poza rodziną czuje się wyobcowane, bezradne i zagubione. W przyszłości może to skutkować ogromną samotnością.

ZABURZENIA ODŻYWIANIA MOGĄ BYĆ ZASPOKOJENIEM SWOICH POTRZEB

Na swoim drugim blogu, przeznaczonym dla osób, które wychodzą z zaburzeń odżywiania, pisałam o tym, że poprzez zaburzenia odżywiania mogłyśmy zaspokoić swoje bardzo ważne potrzeby, na przykład potrzebę autonomii i sprawczości. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej – zapraszam do przeczytania wpisu: Potrzeby a zaburzenia odżywiania.

NIE WIEM CO CHCĘ ROBIĆ

Bardzo często osoby takie nie wiedzą czego chcą w życiu, jaką drogą pójść – ponieważ cały czas ktoś o nie zabiegał. Zanim zdążyły pomyśleć już ktoś ich wyręczał, podtykał coś pod nos, mówił co mają robić lub  ciągle ostrzegał – nie rób tego, bo będziesz zmęczony, bo się przewrócisz, skaleczysz, pobrudzisz a piasek wpadnie ci do oka jak wejdziesz do piaskownicy…

Taka nadopiekuńcza „miłość” zaburza prawidłowy rozwój dziecka i podcina mu skrzydła. Pani Karolina Otwinowska w swojej książce pisze dalej tak: „Czuję, że ta pokarmowa miłość zniszczyła moje życie”.

Bardzo często dzieci, mogą usłyszeć komunikat: przecież to dla twojego dobra. I choć to prawda, to niestety taki komunikat jest również przemocowy.

Na koniec zostawię Cię z kilkoma pytaniami: (ponieważ jestem coachem i interesuje mnie nie tylko zdiagnozowanie problemu, ale również poszukanie rozwiązań )

Oto one:

  1. Jaki świat pokazujesz swojemu dziecku?
  2. Czy sam/sama podejmujesz ryzyko i wyzwania?
  3. Jak reagujesz na porażki? Swoje i swojego dziecka?
  4. Jakie uczucia dominują w Twoim życiu? Ile jest w nim lęku?
  5. Czy stawiasz wyzwania przed swoim dzieckiem?
  6. Jak reagujesz gdy dziecko chce zrobić coś „ po swojemu”? Gdy przeżywa okres buntu?

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *